Barany i matoły. A tak poza tym to było uphillowo :)

Czwartek, 7 czerwca 2012 · Komentarze(11)
Trochę post metalu wrzucę, bo choć słucham tego rzadko, to tym razem jestem po prostu wpiekłowzięty. Total Devastation zaczynali jak większość Finów, łupiąc sobie death metal, grind. Tym razem polecieli w kosmos! Chociaż nie do końca, bo nowy album można podzielić na dwie części: tą mocniejszą i tą z klimatem! Ta druga to dla mnie transowe mistrzostwo!


Dziś troszkę dalej i raczej nieplanowany Salmopol. Trochę ciężko było przewidzieć czy będzie padać czy nie, w każdym razie duchota panowała typowo przedburzowa. W Międzybrodziu jakiś baran nie mógł mnie wyprzedzić i po chwili usłyszałem coś jakby przez megafon, że mam zjeżdżać z drogi. Przynajmniej takie skrawki dotarły do mnie. Myślałem, że mnie chuj strzeli. Pan i władca jechał z lawetą a na niej łódka. Wyprzedzając jego synalek jął szczerzyć zęby. Myślałem, że go dorwę nad jeziorem i zapytam co miał mi tam wtedy na drodze do powiedzenia i z tego wszystkiego przegapiłem skręt na Przegibek. Gościa już nie znalazłem więc pojechałem dalej...
Salmopol jaki jest każdy widzi :) © k4r3l

Generalnie dzisiaj wkurwiało mnie kilka rzeczy. Głównie myślenie za innych uczestników ruchu (pieszych, kierowców a nawet czworonogów:). O ile psa, którego nieomal nie rozjechałem w drodze powrotnej można usprawiedliwić (ciężko zaponować nad wszystkimi czterema łapami na raz:), to już na pewno nie można odpuszczać tępym babom wysiadających w centrum Szczyrku z aut zaparkowanych na chodniku jak gdyby zaparkowały bezpośrednio w salonie fryzjerskim czy kosmetycznym, przechodniom łażacym po ulicy tam i nazad oraz gościom w cinquecento wymuszającym pierwszeństwo tylko po to, żeby bezczelnie mnie blokować na drodze. Barny i matoły dzisiaj dominowały na drogach.
Tędy sobie podjeżdżali zawodnicy MTB Trophy :) © k4r3l

Słowo daję, jeszcze kilka takich tripów i spierdzielam do lasu z przyrodą się zasymilować i poobijać na szlakach. Co mi właściwie dzisiaj przypomnieli uczestnicy MTB Trophy, których miałem przyjemność wyprzedzić na asfaltowym odcinku prowadzącym do bufetu na Salmopolu. Nie znam się na ścigach, ale chyba "cześć" się nie mówi a przynajmniej nie odpowiada. Zamiast tego jakieś tajemnicze "lewa wolna" albo "prawą będę ciął" (lub coś w ten deseń;) Chociaż z drugiej strony jak teraz przewinę pamięć do tego momentu, to wydaje mi się, iż jeden z nich był zawodnikiem czeskiego teamu, więc pewnie udawał Greka. Cwaniak. A i tak wam dupę skopiemy na Euro :) Szkoda, że zamiast frajerskiego "cześć" nie wykrzyczałem mu do ucha "Lewandowski, kurwa!" - pewnie by poskutkowało, w ten czy inny sposób, hehe.
Przystanek pod Przegibkiem na małe co nieco :) © k4r3l


HZ: 20% - 0:57:33
FZ: 22% - 1:03:19
PZ: 53% - 2:30:20


Misja: Lego Przyjaciele:)

Środa, 30 maja 2012 · Komentarze(7)
Nie znałem tej kapeli, a trzeba przyznać, że są oryginalni. Pochodzą z Austrii ale ich wokalistką jest nasza rodaczka. Polecam nie tylko muzykę, ale także klip - jodłujące skarpetki to nie jest coś, z czym można się spotkać na codzień:)


Ha, niespodzianka, zdjęć nie będzie. Trasa już tak oblatana, że naprawdę nie ma czego specjalnie focić. Dziś dzień warsztatowy. Wymiana jednego odcinka pancerza tylnej zmieniarki na dłuższy (ostatnio coś źle przyciąłem i strasznie był momentami naciągnięty) wymusiła także nieplanowaną zmianę linki... Teraz śmiga jak trzeba i już nie przeskakuje na trybikach, co strasznie mnie wkurzało i wybijało z rytmu na podjazdach . Przy okazji dokręciłem sobie kasetę, bo trzy najmniejsze zębatki zdążyły się poluzować. Łańcuch przeczyszczony i nasmarowany, pracuje płynnie i cicho. Po 1000km podmieniam na nowy... Zobaczymy czy metoda wielołańcuchowa jest czegoś warta. Tyle.

HZ: 34% - 1:02:25
FZ: 31% - 0:57:16
PZ: 25% - 0:45:03




To samo co zwykle:)

Wtorek, 29 maja 2012 · Komentarze(6)
W sumie rzadko słuchałem ostatnio H-Blockx, ale jakiś tam sentyment do tej kapeli mam, choć myślałem, że już dawno zawiesili gitary na kołkach. Nowy singiel jak dla mnie zbyt przesłodzony, a cała płyta na razie nie przypasiła, choć brzmienie fajne. Mam wrażenie, że raz chcą być U2 innym razem RHCP, kiedy indziej Foo Fighters... Brak mi starego, dobrego, jajcarskiego i rapowanego HBLX... Zresztą, posłuchajcie sami... Nijak się to ma do takich szlagierów jak: The Power, Move, Rising High, Go Freaky, no i perełki w tym całym towarzystwie, czyli Little Girl... Ewolucja ewolucją ale zeszmacenie to wciąż zeszmacenie...


A o trasie dla odmiany nie napiszę nic, bo też ileż można pisać ciągle o tym samym? Kilka razy w górę, kilka w dół, trochę płaskiego i tyle :) Żeby było jednak smaczniej zamieszczam fotkę z basenu na 700m n.p.m., który najwyraźniej jest gotowy na przyjęcie gości ośrodka na Kocierzu:)
Full wypas :) © k4r3l


HZ: 15% - 0:15:27
FZ: 31% - 0:30:53
PZ: 36% - 0:35:43


Leniwy weekend ;)

Poniedziałek, 28 maja 2012 · Komentarze(3)
Irlandzka kapela z kobietą-basistką, utalentowanym wokalistą i polskim rodzynkiem na perkusji, z którym miałem okazję kilka razy spotkać się na koncertach w Polsce, kiedy to jeszcze grał w innych zespołach. Szacun!


Sobotnie "do" i niedzielne "z" zebrane w jednym wpisie, czyli klasyczny tour de jeziora. Dłuższy postój zrobiłem sobie nad jak zwykle malowniczym Jeziorem Żywieckim na wałach w Zarzeczu. Sezon łódkowy już w pełni, o rybackim nie wspomnę, bo on trwa cały rok:)
Przy zaporze na Tresnej:) © k4r3l

Niedzielny powrót bez pary, może dlatego, że akurat w radiowej Trójce trwała sobie w najlepsze "Siesta", czyli jak zwykł mawiać jej autor "dwie godziny niezobowiązującej, niczym nie skrępowanej muzyki przyjaznej człowiekowi". Wszystko ok, tylko takie granie dobre jest na popołudniową drzemkę, a nie na rower...
Sielanka na wałach w Zarzeczu:) © k4r3l


Strefy tylko z drogi powrotnej, wcześniej pulsak coś świrował...

HZ: 52% - 0:45:25
FZ: 16% - 0:13:30
PZ: 11% - 0:09:47

Treningus kocierzus :)

Piątek, 25 maja 2012 · Komentarze(6)
Już pisałem kiedyś, że Andrus rządzi. Nic więc dziwnego, że jego ostatnia płyta była w ostatnich tygodniach najlepiej sprzedającym się albumem w Polsce! We wczorajszym notowaniu "Glanki i pacyfki" zanotowały awans o 18 miejsc i wylądowały od razu na drugim. Posłuchajcie, a przekonacie się, że zasłużenie :)


Dla niektórych cztery podjazdy występujące jeden po drugim to już konkret. Jasne, przynaję, że taka dawka to dość spore wyzwanie, ale skoro uczyniłem je swoim prawie codziennym rytuałem postanowiłem dorzucić do nich jeszcze jeden, tzw. Trzeci podjazd kocierski, czyli tak naprawdę piąty. Tym sposobem na niespełna 40km odcinku będzie można uzyskać ponad 900m przewyższeń! Jak dla mnie bomba i kiedy tylko będę się czuł na siłach z pewnością skorzystam z tego dodatkowego wariantu. Dziś jednak zostałem przy standardowych 810 metrach i żeby było trochę inaczej, tym razem zacząłem od Beskidka a dopiero na drugi ogień poszedł Kocierz ;)
Z widokiem na góry i lasy :) © k4r3l

Ostatnio kolega z pracy przyjechał na rowerze. Rower swoje lata ma, ale jak na tamte czasy poskładny z głową. Jednak szczególnie moją uwagę przykuły żółte obręcze - dokładnie takie jakie za mną chodzą o jakiegoś czasu. Oldschoolowe "stożki" wyglądają kozacko, prawda? Hmmm .... :)
Styloooooowa :) © k4r3l


Ps. trip "bez stopera", czyli na dobrej drodze do jazdy w trzech identycznych strefach i przy niewysokim HR:)

HZ: 29% - 0:31:19
FZ: 25% - 0:26:30
PZ: 26% - 0:27:23


Rutynowy Kocierz ;)

Środa, 23 maja 2012 · Komentarze(3)
Ten kawałek już był na blogu i to całkiem niedawno, ale skoro mój ulubiony duet nakręcił do niego wideoklip to też go tu prezentuję. Przed państwem Blood Red Shoes! ;)


Taki tam srodowy wyjazd nie warty nawet komentowania:) Nic nowego, ciągle ten sam rutynowy uphill. Wychodzę z założenia, że skoro ludzie codziennie pokonują do pracy ten sam dystans, a nierzadko również tą samą trasę i nie narzekają to moje popołudniowe tripy wcale nie muszą być jakieś szczególnie urozmaicone. Chociaż mogę zdradzić, że dzisiejszy był trochę inny... No i odpuściłem nieco - totalnie lajtowa jazda bez napinki, co też łatwo sprawdzić patrząc na wskazania pulsaka (maks niższy o prawie 20 bpm) czy też średnią:)
Trochę inna perspektywa:) © k4r3l


HZ: 22% - 0:23:22
FZ: 23% - 0:24:36
PZ: 36% - 0:38:46


ŻARówa :)

Wtorek, 22 maja 2012 · Komentarze(12)
Młócka od chłopaków z "greckiego" Nightrage. Właśnie ukazał się klip do singlowego kawałka. Profeska nieskalana w żadnym wypadku muzycznym gejostwem :)



W końcu magiczna góra Żar:) Pierwszy raz w tym sezonie, ostatnia, zeszłoroczna próba się nie powiodła, dlatego głód był spory:) Wcześniej usiadłem na kole kolarza, który wyjechał nieco przede mną chwilę przed początkiem podjazdu pod Kocierz. Miał parę, bo nie udało mi się stopić ok. 20 sekundowej przewagi. Na sam koniec sam się pogrążyłem, bo zacząłem bawić się pokrętłem od linki do tylnej przerzutki - w efekcie trochę zaorałem łańcuchem kasetę:)
Prawie u celu :) © k4r3l

Tradycyjnie już boskie widoczki :) © k4r3l


Wracając do Żaru... Przede wszystkim warto tam zajechać właśnie w tygodniu i pod wieczór. Praktycznie nie ma żywej duszy. Posiedziałbym na szczycie dłużej, ale strasznie wiało. Ekscesów na trasie brak, a nawiązując do forumowego wątku o pozdrawianiu pragnę dorzucić swoje 5 groszy. Ostatnio bowiem na Podbeskidziu zauważam znaczącą poprawę w tej kwestii. Czy masz lat 20 czy 60, jeździsz na góralu czy szosie - reakcje są poprawne, tak przynajmniej było wczoraj. Jednak zdecydowanie należałoby zamiast "cześć" życzyć napotykanym rowerzystom smacznego, bo muszki wciąż nie dają za wygraną :)
W stronę Żywiecczyzny / Słowacji :) © k4r3l

Lotnisko pod Żarem ;) © k4r3l

Pojedzona koleżanka - nic jej nie ruszało :) © k4r3l


HZ: 18% - 0:33:12
FZ: 27% - 0:50:21
PZ: 42% - 1:17:54


Takie tam po przerwie:)

Poniedziałek, 21 maja 2012 · Komentarze(5)
Z cyklu hity na czasie:


Pogoda, leń, przeziębienie... Trochę tego było i wszystko to złożyło się na brak jazd w ostatnim tygodniu. Fajnie wyjechać po tak długim (?) okresie ponownie, nawet na tą samą i znaną na pamięć trasę. Zwłaszcza, że nóżki jakby wcale nie zapomniały do czego są stworzone, hehe. A podawały dzisiaj nadspodziewanie dobrze, więc tym bardziej frajda była większa.
Na jednej z kocierskich serpentyn :) © k4r3l


Plagą dzisiejszego dnia było latające białko - tylu wszelkiego rodzaju muszek dawno nie staranowałem. Część postanowiła zaatakować mnie od środka, ale tych zuchwalców postanowiłem zatopić Oshee:) Większość natomiast zginęła metodą tradycyjną, czyli poprzez impakt z kaskiem lub też poszczególnymi częściami ciała i garderoby :)

Ps. pozdrawiam drogowców czytających tego bloga - ostatnio pisałem, że raczej nie prędko załatają dziury na drodze prowadzącej pod Przełęcz Targanicką, a tu taka miła niespodzianka. Co prawda kilka ominęli, ale te największe zniknęły pod warstwą drobnego żwirku :)



HZ: 16% - 0:15:32
FZ: 13% - 0:13:20
PZ: 61% - 1:00:42

Niedaleko ale intensywnie :)

Czwartek, 10 maja 2012 · Komentarze(9)
Dog Eat Dog jak zawsze na poprawę humoru. Typowa wakacyjna nuta, idealnie sprawdzająca się przy ognisku ze znajomymi i browarze!


Dziś już lepiej. Nie wiem czy to te kilka kostek gorzkiej czekolady wedlowskiej czy po prostu lepsze samopoczucie, ale kręciło się z niezłym powerem. Pod Kocierz wyprzedzam gościa na szosie (kilka razy już się mijaliśmy), potem nieco wyżej grupkę "niedzielnych rowerzystów" planujących właśnie odpoczynek pod wyciągiem - pamiętam, że kiedyś też ta góra potrafiła mnie pokonać, ale to dawno temu było :) Podjazd od drugiej strony wyszedł równie dobrze. Co prawda ktoś mnie tam dojeżdżał na początku, ale tylko na początku:)
Oszi łyk - w górę myk! ;) © k4r3l

Dla zasady krótki ale rzeczowy podjazd pod Beskidek (z obu stron ma się rozumieć:) Dziury na tym odcinku są po prostu mega-głębokie i coś mi mówi, że nie szybko się za nie wezmą...



HZ: 13% - 0:12:17
FZ: 20% - 0:18:42
PZ: 51% - 0:47:50

Program obowiązkowy...

Środa, 9 maja 2012 · Komentarze(0)
Hebosagil to mroczni fińscy post-metalowcy. Wszystko tam trzeszczy, buczy, charczy wytwarzając niepokojący i jedyny w swoim rodzaju klimat. Polecam słuchać po zmroku, najlepiej w słuchawkach...


Ciężko było się mi zebrać w tym tygodniu na rower. W końcu pojechałem dopiero we środę - program obowiązkowy, czyli dwa krótkie uphille (na Kocierz i Beskidek). Nic ciekawego się nie wydarzyło, po drodze minąłem kilku rowerzystów, ktoś mnie ścigał na tej długiej prostej pod Kocierz, ale się nie dałem:) Nawet fotka wyszła nijaka, hehe.
Na Przełęczy Targanickiej... © k4r3l


HZ: 22% - 0:15:26
FZ: 20% - 0:14:03
PZ: 43% - 0:29:59