Po Beskidzie na czuja :)
Sobota, 27 kwietnia 2013
· Komentarze(5)
Kategoria 30-60, bike: Medżik, Góry, Sam, woj.małopolskie
Dziś nie wszedłem w dobrze w trening a to za sprawą nasłuchiwania skąd dochodzi cykanie i kilku postojów. Coś dostało się między tarczę i klocki, poluzowanie zacisków pomogło. Rozkręciłem się gdzieś dopiero na 10km, tuż po wjeżdzie w teren. Trochę dzisiaj poimprowizowałem a to głównie dlatego, że niektóre szlaki w okolicy nie nadają się pod rower, można jednak trafić na masę świetnych, nieoznakowanych bocznych ścieżek. Kilka z nich wypróbowałem nie mając jednak pewności, w którym miejscu zakończę szwędanie.

A kręciłem dziś w okolicach Złotej Górki, z którą związana jest pewna legenda. "Mówi ona, że w jaskini Złotej Górki mieli swoją kryjówkę zbójnicy, chodzący na wyprawy na szczudłach, wzbudzając tym samym popłoch wśród miejscowej ludności. Podobno skarby zbójców do tej pory znajdują się w pieczarze na stokach Złotej Górki." * Nie wyobrażam sobie chodzenia w takich warunkach na szczudłach, ale jak wiadomo, w każdej legendzie jest ziarnko prawdy :) Po objechaniu kilku naprawdę świetnych miejscówek wybrałem się jeszcze na Kocierz. Generalnie dużo dziś podjeżdżania w terenie, jednak nie było tak jakbym sobie życzył. Wszystko to wina tylnego X-Kinga - ta guma to totalne nieporozumienie w beskidzkich warunkach, tyle razy mnie dziś wybił z rytmu podjazdowego, że chciałem go pociąć na miejscu ;) Duży minus dla Continentala za tą oponkę. Co innego Mountain King II - ta pracuje bez zarzutu, kapitalnie wgryzając się w glebę i świetnie łykająca wszelkie przeszkody ;)
* wikipedia ;)

1.Fajny singielek, 2.Jawornica, 3.Boisko, 4. Poza szlakiem ;)© k4r3l
A kręciłem dziś w okolicach Złotej Górki, z którą związana jest pewna legenda. "Mówi ona, że w jaskini Złotej Górki mieli swoją kryjówkę zbójnicy, chodzący na wyprawy na szczudłach, wzbudzając tym samym popłoch wśród miejscowej ludności. Podobno skarby zbójców do tej pory znajdują się w pieczarze na stokach Złotej Górki." * Nie wyobrażam sobie chodzenia w takich warunkach na szczudłach, ale jak wiadomo, w każdej legendzie jest ziarnko prawdy :) Po objechaniu kilku naprawdę świetnych miejscówek wybrałem się jeszcze na Kocierz. Generalnie dużo dziś podjeżdżania w terenie, jednak nie było tak jakbym sobie życzył. Wszystko to wina tylnego X-Kinga - ta guma to totalne nieporozumienie w beskidzkich warunkach, tyle razy mnie dziś wybił z rytmu podjazdowego, że chciałem go pociąć na miejscu ;) Duży minus dla Continentala za tą oponkę. Co innego Mountain King II - ta pracuje bez zarzutu, kapitalnie wgryzając się w glebę i świetnie łykająca wszelkie przeszkody ;)
* wikipedia ;)