Wpisy archiwalne w kategorii

30-60

Dystans całkowity:10702.89 km (w terenie 1826.50 km; 17.07%)
Czas w ruchu:618:41
Średnia prędkość:16.84 km/h
Maksymalna prędkość:74.00 km/h
Suma podjazdów:215214 m
Maks. tętno maksymalne:214 (110 %)
Maks. tętno średnie:196 (101 %)
Suma kalorii:57468 kcal
Liczba aktywności:252
Średnio na aktywność:42.47 km i 2h 30m
Więcej statystyk

Lato? Taaa... :)

Niedziela, 21 czerwca 2015 · Komentarze(3)
Tytuł płyty dokładnie odzwierciedla dzisiejszą sytuację pogodową :) Poza tym to kawał bardzo dobrej jakości hałasu znanego bliżej jako muzyka rockowa ;)


Pierwszy dzień lata - k..wa, ja dziękuję za takie lato... Nie dość, że pizga (no bo nikt mi nie wmówi, że w porywach 15 stopnie to letnia temperaturyka!), to od rana zdążyło już popadać dwukrotnie. Po tym drugim razie nie wytrzymałem i się zebrałem - gdzieś tam nawet przebłyskiwało słońce. Nieco inaczej sytuacja wyglądała na podjeździe - wiedziałem, że suchy na pewno nie będę. Uciekłem z przełęczy w kierunku Żywca w momencie kiedy zaczynało padać. Po paru km musiałem zawrócić, bo nad Jeziorem Żywieckim zaczynało się również niezdrowo kotłować. Dopadło mnie i przez parę km jechałem w lekkim bo lekkim, ale zawsze: deszczu.

Czarno to widzę :)
Czarno to widzę :) © k4r3l
No i popadało ;)
No i popadało ;) © k4r3l

Na powrocie pogadałem chwilę z gościem z Żywca, który pierwszy raz kręcił w tym roku na Kocierz. Miał błotniki, więc na pewno wrócił bardziej suchy niż ja. Na zjeździe po pierwszych dwóch wirażach miałem basem w butach. Żeby je dosuszyć pojechałem jeszcze na )( Targanicką i przez Wielką Puszczę i Porąbkę wróciłem w eleganckim słoneczku do domu. Mam nadzieję, że limit opadów został na najbliższych co najmniej 10 weekendów wyczerpany :)))

A potem zrobiło się tak... :)
A potem zrobiło się tak... :) © k4r3l
I tak ;)
I tak ;) © k4r3l

Pętelka z Tool'em ;)

Środa, 10 czerwca 2015 · Komentarze(1)
Uczestnicy
Ukrainsko-rosyjska kolaboracja (duet) , czyli porozumienie ponad podziałami w postaci projektu Dan Deagh Wealcan. Dla fanów eksperymentalnego rocka.


Jak już się wyjść z Krzychem na rower to zawsze się kończy tak samo - przegadane :D No ale raz na ruski (tfu, tfu;) rok człowiek widzi typa, to tak musi być ;) Pętelka na totalnym lajcie, bez żadnych ataków na KOMy :D

ps.3 tysie pykły, a tu jak na złość odcisk na stopie i problemy z paznokciem (standard) - może do nd się poprawi :) Kuracja piwna mode: ON :)

Lesko z ekipo ;)

Niedziela, 31 maja 2015 · Komentarze(3)
Uczestnicy
Srogość - bardzo ciekawy black metalowy duet, choć trochę czasu potrzebowałem, żeby przekonać się nie tylko do konwencji, ale i do automatu perkusyjne. Ten utwór był pierwszy, który zapadł w pamięć niemalże od razu...


Po wczorajszych burzach i ulewach wycieczka w teren nie była pewnie najbardziej odpowiednia, ale postanowiliśmy się trzymać hardo planu, co to go kilka dni wcześniej zatwierdziliśmy :) W czteroosobowym składzie (miła odmiana od wczorajszej, samotnej jazdy) ruszyliśmy na taplać się błotach Beskidu Małego. Punktem docelowym był Leskowiec, na który chciał dotrzeć Maks, gdyż jeszcze go tam nie było.
Na rozgrzewkę ;)
Na rozgrzewkę ;) © k4r3l
Sporo było tych podjazdów :)
Sporo było tych podjazdów :) © k4r3l
Ęduro Konrad :)
Ęduro Konrad :) © k4r3l
Leskowiec dziś łaskawy ;)
Leskowiec dziś łaskawy ;) © k4r3l

Sęk w tym, że Kuba postanowił nam urozmaicić trasę prowadząc ją najpierw przez Bliźniaki - niewielkie górki z mega-wypychem, a następnie kilkukilometrowy podjazd na Leskowiec. Początkowy odcinek podjazdu to przeprawa przez potok i błoto, więc łatwo nie było, później zrobiło się przyjemniej i korzystając z dobrodziejstw "młynka" kręciliśmy już na sam szczyt z jedną przerwą na sesje foto przy okazałych skałach, gdzie Konrad dał popis ogarniania bardzo fajnego zjazdu.
Gęby zadowolone ;)
Gęby zadowolone ;) © k4r3l
Końcówka zielonego ;)
Końcówka zielonego ;) © k4r3l
I znowu do góry... ;)
I znowu do góry... ;) © k4r3l

Żeby było ciekawie pomknęliśmy czerwonym szlakiem w stronę Anuli, gdzie zjechaliśmy naprawdę fajnym zielonym do Targoszowa. Ostatnio jak tamtędy zjeżdżałem urwałem szprychę i musiałem zawrócić, dziś już bez takich niespodzianek. Na koniec raz jeszcze podjazd pod Leskowiec. Tu chłopaki ostro naginali pod górę a ja zamykałem tyły na lekkim odcięciu. Po tych 50 km czułem się jak z krzyża zdjęty - to nie są łatwe góry :)
Na czerwonym szlaku ;)
Na czerwonym szlaku ;) © k4r3l
Drugi popas przy schronisku ;)
Drugi popas przy schronisku ;) © k4r3l
Maksiu szaleje na singlu pod Jaworzyną :)
Maksiu szaleje na singlu pod Jaworzyną :) © k4r3l

A po deszczu wychodzi słońce ;)

Czwartek, 28 maja 2015 · Komentarze(1)
Wczoraj miała miejsce premiera "Kung Fury" - 3 miliony wyświetleń w ciągu doby - to mówi samo za siebie. No i ta Barbarianna... ;) Więc dziś zamiast muzyczki cały, 30minutowy film ;) Idealny odmóżdżacz na piątek, hehe.

Nareszcie! Po fatalnym tygodniu wreszcie pierwszy słoneczny, choć jeszcze chłodny dzień. Damian zarzucił pomysłem popracowego szosowania, więc tuż po finishu 18 etapu Giro obraliśmy kierunek na Przełęcz Kocierską (oprócz nas ten sam pomysł wdrożyło kilku innych smiałków). Na drogach nawet spokojnie, tempo nie za szybki, bo nie licząc kilku sprintów, większość przegadane :)

Dolinka kocierska jest ok :)
Dolinka kocierska jest ok :) © k4r3l
Hmmm, ale chyba nie ladacznice? :)
Hmmm, ale chyba nie ladacznice? :) © k4r3l
Regeneracja :D
Regeneracja :D © k4r3l

Niedoleczony, ale pojeżdżony + KOM ;)

Piątek, 22 maja 2015 · Komentarze(4)
Dejwida nie da się nie lubić! A ta szwedzka mini-produkcja filmowa, do której powstał ten świetny teledysk zapowiada się na dobre pastiszowe kino kacji :) W końcu czy może być coś lepszego niż cofanie się w czasie w celu powstrzymania Adolfa Hitlera aka Kung
Führera? Polecam zwiastun na yt ;)


Pieprzony wirus nie chciał odpuścić. Miałem nawet nie jechać, ale po drzemce nad książką i upewnieniu się, że jutro ma cały dzień padać, zebrałem się w 10 minut i pojechałem na Kocierz, co oczywiście może się wydawać totalną głupotą, zwłaszcza, że przez prawie 2 tygodnie ani razu nie zakręciłem korbą. Nie było tak źle, chociaż od strony Targanic wyraźna strata 2 minut do najlepszego czasu w tym sezonie ;)
Zieleń przytłacza ;)
Zieleń przytłacza ;) © k4r3l

Pochmurno, ale na szczęście bez deszczu ;)
Pochmurno, ale bez deszczu ;) © k4r3l

Przy okazji przetestowałem sobie kamizelkę wyrwaną na allegro za jakieś grosze - bardzo fajna sprawa zwłaszcza na szosę, a że pogoda nie rozpieszcza w ostatnich dniach, przydała się ;) Na koniec rundka przez miasto i próba pobicia własnego KOMa (głupota nr 2), czyli krótki, wznoszący się lekko odcinek obwodnicy. Udało się poprawić ten czas aż o 8 sekund :) Nie wiem czy to kwestia nowych opon czy może po części tego, że jechałem z lekkim wiatrem w plecy - tak czy siak chyba ta forma gdzieś tam jednak jest ;)

Szosing po Beskydach ;)

Niedziela, 10 maja 2015 · Komentarze(2)
Heh, to jeszcze w nawiązaniu do poprzedniego wpisu o charakterze motoryzacyjnym taka ciekawostka od naszych południowych sąsiadów - Czesi zawsze słynęli z dystansu do siebie i do świata i to tutaj słychać. Zespół nazywa się Skoda 120 i grają sobie wesołego grindcore'a ;)


Od rana deszcz, chwilę po 11 zaczyna przebijać się słońce, wyglądam za okno - drogi suche, ok! Wczorajsza gorączka zniknęła, ale wiem, że to tylko pozory. Siedzieć na dupie jednak nie mam zamiaru. Przy okazji to dobra okazja przetestować nowe oponki Conti Grand Prix GT w rozmiarze 25c. Wnioski? Z racji ciut większego balonu komfort jest wyraźnie odczuwalny, a to bardzo ważne biorąc pod uwagę stan naszych dróg. Na 23c czuć było dosłownie wszystko, przy większym rozmiarze tylko na bruku nie ma różnicy :) Odrobinę wydawało mi się, że jest większy opór na podjazdach i to całkiem zresztą możliwe, ale nie mogę pompować więcej niż 7 barów z uwagi na leciwe już obręcze...
W Beskidzie Żywieckim nieciekawie :)
W Beskidzie Żywieckim nieciekawie :) © k4r3l
W najbliższej okolicy nieco lepiej :)
W najbliższej okolicy nieco lepiej :) © k4r3l

Sama trasa to klasyka: Kocierz - Międzybrodzie - Targanicka. Oznaki choroby niby tymczasowo zanikły mimo to było czuć na podjazdach, że coś jest nie tak: płytszy oddech, szybsze przegrzewanie organizmu etc. Trochę pokrążyłem po okolicy elektrowni wodnej w Międzybrodziu - w sumie nigdy się tam nie zapuszczałem, a można zrobić dodatkowych kilka metrów w górę na tamtejszych mikro-podjazdach. W Wielkiej Puszczy po koszulce bbriderz rozpoznaje mnie Ola - dziewczyna Arka zwanego Qniem, Qń jak to qń - zajęty jest zrywaniem bzu (qń romantyk, hehe). Chwilę gadamy, a później jeszcze wbijam do OKW postawić krzyżyk - tu również niespodzianka - Damian też przyjechał (niestety samochodem;) spełnić swój obywatelski obowiązek ;) Mimo buffa na szyi przez całą trasę czuję po powrocie gardło i już wiem, że tak łatwo się nie pozbędę tego dziadostwa co to się wzięło i przyplątało. Terapia rowerem okazała się nieskuteczna ;)
Żar się świeci jak żarówka ;)
Żar się świeci jak żarówka ;) © k4r3l
Sezon nad jeziorem już w pełni :)
Sezon nad jeziorem już w pełni :) © k4r3l

Kocierz - Leskowiec (MTB)

Wtorek, 5 maja 2015 · Komentarze(3)
Taki tam wynalazek ze stolicy Małopolski :)


Lokalny klasyk - bez kombinowania, po nitce szlaków. Nie ma o czym pisać, poza może tym, że byłem kompletnie bez formy, noga nie podawała, najdrobniejsze kamienie wytrącały z rytmu, a potrzebne techniczne umiejętności do przejechania niektórych fragmentów trasy zostały w domu :) Sprawy nie ułatwiał Damian, który chyba rzadko kiedy ma zły dzień a fakt, że jeździ na fullu sprawiał, że musiał po każdym dłuższym zjeździe na mnie czekać. Poza tym temperatura była zaskakujaco wysoka - duszno i porno. Ok, no to się wytłumaczyłem. Aha, dzień wcześniej ugryzł mnie pierwszy kleszcz tego roku - oby ostatni...

Fotka od Damiana - nie taki mały ten 26er ;)
Fotka od Damiana - nie taki mały ten 26er ;) © k4r3l
Akrobata na szlaku ;)
Akrobata na szlaku ;) © k4r3l
Potrójna z widokiem na Tatry (musicie uwierzyć na słowo;)
Potrójna z widokiem na Tatry (musicie uwierzyć na słowo;) © k4r3l

Przełęcz Kocierska, bankomat i KOM ;)

Czwartek, 30 kwietnia 2015 · Komentarze(0)
Białostocka Bright Ophidia wraca po 6 latach scenicznego niebytu. Myślę, że to będzie dobra płyta, chociaż w stosunku do nowego utworu mam mieszane uczucia. Najmocniejszym akcentem pozostaje wciąż Czarek - IMHO jeden z najlepszych wokalistów w kraju.


To jeden z takich wyjazdów, na które nie ma się ochoty, ale perspektywa deszczu w najbliższych WOLNYCYH 2 dniach sprawia, że jedziesz, bo jutro zapewne żałowałbyś, że tego nie zrobiłeś ;) Człowieki to jednak są dziwne ;) I tak pojechałem emeryckim tempem łudząc się, że może poprawie czas na Przełęcz Kocierską. Szybko jednak wróciłem na ziemię, bo niemoc mnie dopadała przeokrutna. Za to na trasie się działo; jako, że sezon pielgrzymkowy ruszył spotkałem po drodze kilku kolesie pchających pod górę przyczepkę samochodową z napisem "Jezu ufam tobie". Wszystko rejestrowała kamera z vana jadącego przed nimi. Czego to ludzie nie wymyślą... A tak na poważnie to szacun za ten oryginalny wysiłek :) Żeby ten wyjazd nie był taki bezowocny (nie liczę przełęczy podjechanej z dwóch stron;) to udało się ustrzelić lokalnego KOMa na delikatnym podjeździe o charakterze sprinterskim ;)

Pozamiastowy spokój ;)
Pozamiastowy spokój ;) © k4r3l

Leskowiec bez spiny ;)

Niedziela, 26 kwietnia 2015 · Komentarze(2)
Uczestnicy
Lubię wracać do Psa Jedzącego Psa, bo to takie niezobowiązujące, przyjemne dźwięki. Ostatnio chyba nawet grali w Krakowie, ale ja już ich widziałem kilka lat temu we Wrocławiu na Green Feście. Trzeba im przyznać, że widzą jak rozkręcić imprezę ;)


W akompaniamencie dzwoniącej tarczy ;) Pojechałem na Leskowiec spotkać się z grupką jadącą od Łysiny. Czekając na nich pogadałem z jednym endurakiem, a kiedy pojechał to chwilę później zaroiło się na szczycie od rowerzystów: dwójka wjechała od Krzeszowa, jakaś parka od Śleszowic, potem 6 "naszych" - normalnie szał :)

Się komyś nie spodobały deski
Się komuś nie spodobały deski :/ © k4r3l
Ekipa delektujaca się widoczkami ;)
Ekipa delektujaca się widoczkami ;) © k4r3l

Zjechaliśmy świetnym czerwonym do Krzeszowa i tam się rozstaliśmy, bo ja nie przewidziałem prowiantu na dłuższego tripa a poza tym po wczorajszych 160 km na szosie nie chciałem przedobrzyć. Wróciłem przez Śleszowice (szlakami: żółtym, czarnym, niebieskim) na Jaworzynę i później przez Gancarz do domu. Reszta rowerowej hordy pojechała zmierzyć się z Jałowcem. Na niego jeszcze przyjdzie pora ;)
Grzegorz ciśnie ;)
Grzegorz ciśnie ;) © k4r3l
Maro goni :)
Maro goni :) © k4r3l
Ekipa w komplecie :)
Ekipa w komplecie :) © k4r3l
Powrót przez Gancarz :)
Powrót przez Gancarz :) © k4r3l

Leskowiec MTB

Czwartek, 16 kwietnia 2015 · Komentarze(7)
Właśnie sobie uświadomiłem, że nigdy nie słyszałem oryginału. Natomiast ta wersja Szwedów jest cholernie chwytliwa ;)

Bez szału dziś, chociaż było mocne ciśnięcie na podjazdach no i trzeba było wykorzystać łaskawą aurę przed zbliżającym się załamaniem pogodowym. Tak więc na Leskowiec drogą towarową, potem zjazd singlem pod Jaworzyną (nazywaną od 2004 roku Groniem JPII - ech ta Chrystianizacja ziem polskich:)))) i konkretną rąbanką korzenno-kamienistą na czarnym szlaku. Damian jak zwykle uciekał mi na zjazdach znacząco - no cóż, na kilku podjazdach nadrabiałem :) Na koniec jeszcze musiałem się wrócić znaczny odcinek (ale przynajmniej terenowy) w poszukiwaniu kurtki, która wypadła mi z kieszonki podczas zjazdu. Zguba się znalazła, a powtórzony odcinek poszedł w nóżki elegancko ;)

Widokowo szału nie ma, ale przynajmniej nie pada ;)
Widokowo szału nie ma, ale przynajmniej nie pada ;) © k4r3l

Babia jakaś taka niewyraźna ;)
Babia jakaś taka niewyraźna ;) © k4r3l