Wpisy archiwalne w kategorii

30-60

Dystans całkowity:10702.89 km (w terenie 1826.50 km; 17.07%)
Czas w ruchu:618:41
Średnia prędkość:16.84 km/h
Maksymalna prędkość:74.00 km/h
Suma podjazdów:215214 m
Maks. tętno maksymalne:214 (110 %)
Maks. tętno średnie:196 (101 %)
Suma kalorii:57468 kcal
Liczba aktywności:252
Średnio na aktywność:42.47 km i 2h 30m
Więcej statystyk

Standardowa pętla we trzech ;)

Środa, 29 lipca 2015 · Komentarze(2)
13 lat temu ukazał się album zawierający ten fenomenalny, nie bójmy się tego słowa, przebój ;) Czekam na nowy album od chłopaków z Filter.


Miało być delikatnie, bez górek, a wyszło jak zwykle: uphill pod Kocierz i Targanicką, plus krótkie odcinki sprintowe... Ech, nie da się jeździć z koksami ;) Ps. całkiem sporo ludzi na trasie, pod samym Kocierzem kilkoro rowerzystów, podobnie w Porąbce, jak i w Wielkiej Puszczy - fajnie widzieć ludzi aktywnie spędzających popołudnia zamiast przykładowo siedzieć przed TV i oglądać tasiemce pokroju Wspaniałego Stulecia ;)

Czilałt przez Kocierz ;)
Czilałt przez Kocierz ;) © k4r3l

Krótka przerwa na zaporze ;)
Krótka przerwa na zaporze ;) © k4r3l

Ostry zjazd z Przełęczy Beskid ;)
Ostry zjazd z Przełęczy Beskid ;) © k4r3l

Dwie godziny dla lepszego samopoczucia ;)

Środa, 22 lipca 2015 · Komentarze(0)
Spokojnie przez Porąbkę, zaporę i Puszczę plus na koniec dwie hopki: Targanicka i 2 x Kocierska (gdyby ktoś pytał: nie, nie znudziła mi się jeszcze ta opcja;). Trening został odbyty ;)

Puszcza zawsze spoko ;)
Puszcza zawsze spoko ;) © k4r3l

Serpentynka kocierska ;)
Serpentynka kocierska ;) © k4r3l

Obczajka Kozubnika ;)

Wtorek, 21 lipca 2015 · Komentarze(0)
Grindcore'owo - bezkompromisowo ;) czyli niemiecki Mindflair!


Dawno mnie tu nie było, więc wpadłem obczaić jak się posuwają prace rewitalizacyjne ośrodka w Kozubniku. No coś generalnie się dzieje, w pracach uczestniczy też wojsko, którego dwa samochody mijałem zaparkowane pod tymi budynkami. To niesamowite, że z tych ruin wystawionych przez tyle lat na szkodliwe przecież warunki atmosferyczne można jeszcze coś zrobić... Pożyjemy zobaczymy co z tego będzie ;)

Masyw Żaru ;)
Masyw Żaru ;) © k4r3l
Rewitalizacja w toku ;)
Rewitalizacja w toku ;) © k4r3l

Szkieletora nawet remontujo! ;)
Szkieletora nawet remontujo! ;) © k4r3l

"Pod górę" ;)

Niedziela, 19 lipca 2015 · Komentarze(0)
Uczestnicy
Freddy zawsze i wszędzie! Poza tym tytuł koresponduje w pewien sposób z dzisiejszym wpisem. Jak? Się dowiecie jak przeczytacie. Leniuszki ;)

Dzisiejsza jazda bez historii (no może poza morderczym upałem, który zdawałoby się wciskał mi przy każdym wdechu kule ognia do otworu gębowego;), więc będzie o pewnej książce. Jest lato, więc w ramach niezobowiązującej lektury (zwyczajnie nie chce mi się tych resztek mózgowia przegrzewać) znalazłem sobie niezobowiązującą pozycję naszej bajkstatowej koleżanki Ewki - znanej szerzej jako CheEvara. A że jej wpisy zawsze były cięte niczym kwiaty na imieniny teściowej to też czas spędzony z pozycją zatytułowaną "Pod górę" mogę śmiało zakwalifikować jako: niezmarnowany ;) Mało tego, prychałem ze średnią kilku razy na rozdział, co w połączeniu ze spożywanym w tym samym czasie piwem dawało wiadomo jaki rezultat. Pozwolę sobie zamieścić tutaj jeden tylko cytat, który mniej więcej nakieruje Was na właściwy tor :)

Tako rzecze CheEvara ;)
Tako rzecze CheEvara ;) © k4r3l

"- Podróżujesz z rowerem? - zapytał Kameruńczyk, gdy usadziłam swoją spoconą postać na miejscu obok niego. Co mogło mu podpowiedzieć, że podróżuję z rowerem? Usmolone smarem ręce? Sportowy zapach spod skrzydła? Może trzymane w ręce siodełko rowerowe, które kierowca autobusu polecił wyjąć podczas operacji ładowania do bagażnika mojej rozczłonkowanej karocy? Ciekawe, co by pomyślał, gdybym oprócz siodełka miała kurę nioskę w koszyku, a z plecaka wystawało pęto kaszanki."

El Żarro ;)
El Żarro ;) © k4r3l

To nie jest zwykła książka o podróżach rowerowych (ok, czytałem tylko dwie, ale zakładam, że mam rację;) - zamiast monotonnego opisywania kolejnych lokacji dostajemy zgrabnie skrojony podróżniczy memuar. Opisane wydarzenia, napotkane osoby, przebyta droga pasują do profili znanych filmowych odpowiedników pokroju "Piątku trzynastego", przez "Pisiont twarzy Greya", "Pojedynek na szosie" na "Prostej historii" Lynch'a skończywszy ;) Zadziwiająca jest też (z perspektywy prowincjonalisty takiego jak mua) otwartość, bezpośredniość oraz bezinteresowna pomoc spotykanych osób, zwłaszcza, że to nie byli wyłącznie Hiszpanie... Po skończonej lekturze pozostaje pogratulować Che talentu ale przede wszystkim odwagi, która pchnęła ją jedną, samą na nieznany dotąd ląd pełen nieznanych wcześniej przeciwności losu i kłód spadających pod koła Centka i przyczepki. Zachęcam do lektury, bo głębi serca wiem, że jesteście bardziej oczytani, niż TEN gość :D Nie mam więcej pytań. No może poza jednym. Wie ktoś gdzie w Polszy dostanę czerymoję? ;)

Sobotnie MTB ;)

Sobota, 11 lipca 2015 · Komentarze(2)
Ten zespół ma u mnie dozgonne propsy, za to co do tej pory nagrał. Świetny mariaż nowoczesności z hardrockowym old schoolem w stylu Sabbs czy Zepplin.





Dla urozmaicenia szybki wypad w teren. Szosa może i dominuje w tym roku, ale dobrej jazdy w terenie oraz pacierza nie odmawiam ;) Na Leskowcu cisza, spokój i... Tatry ;)

For fun ;)
For fun ;) © k4r3l

Power: OFF ;)

Piątek, 10 lipca 2015 · Komentarze(0)
Płyta Zachlapanego Szczypiora (hue hue) zrobiła mi dzień. Dawno się tak nie uśmiałem. Nie mogłem znaleźć wersji studyjnej, ale ten koncertowy wykon jest całkiem OK.


Wczorajsze cztery dyszki kompletnie bez przekonania, bez mocy, bez frajdy, czyli kupa. No ale trzeba się było ruszyć, żeby po huraganowym początku lipca nie osiąść na laurach. Trasa to niemalże powtórka z niedzieli z tym, że odpuściłem drugi raz Kocierz i fragment na mieście z powodu zapadającego już zmierzchu. A wszystko przez to, że się wybierałem na ten rower jak sójka za morze ;)
Spokojne Jezioro Czanieckie ;)
Spokojne Jezioro Czanieckie ;) © k4r3l

Niedziela z hopkami ;)

Niedziela, 5 lipca 2015 · Komentarze(7)
Death metalowa wersja tego musicalowego klasyka zrobiła mi dzień ;)))


Niedziela to apogeum upałów, ale w końcu jest lato! Dopiero narzekaliśmy, że zimno, albo że śniegu nie ma ;) Cóż taka kolej rzeczy i natura Polaka, że ponarzekać musi ;) Dziś po sesji TV najpierw RedbullTV a później w Eurosporcie zaczęło mnie sumienie gryźć, że weekend przesiedziany. Także bez większych kombinacji szybki objazd najbliższych przełęczy. Przejazd przez Wielką Puszczę bardzo przyjemny. Na koniec pobijam swój czas na powrocie z Kocierza do Andrychowa - średnia wyniosła równiutkie 50km/h. W końcu koszulka tinkoff-saxo zobowiązuje :DDDD

Kolarski kolaż :)
Kolarski kolaż :) © k4r3l

Półrocze ;)

Wtorek, 30 czerwca 2015 · Komentarze(4)
Wtorkowy, wieczorny wypad n Kocierską - totalnie na lajcie, bez spiny, co zresztą widać po braku pucharków na stravie ;) Półrocze zamknięte godnie - rekordowy czerwiec (wiem, wiem, co to dla was takie marne 1285km ultrasi :) dobrze rokuje na najbliższe tygodnie. Zobaczymy co czas pokaże - oby zdrowie i pogoda pozwoliły się wyszaleć ;)

Już w tą sobotę przejadę tędy zawodnicy Pętli Beskidzkiej ;)
Już w tą sobotę przejadą tędy zawodnicy Pętli Beskidzkiej ;) © k4r3l
Wrocomy co chwila ;)
Wrocomy co chwila ;) © k4r3l

Deszczowy browar ;)

Niedziela, 28 czerwca 2015 · Komentarze(5)
Czekam na kasetę z tym albumem. Zespół nazywa się Blaze of Perdition i gra klasyczną polską smołę potocznie black metalem zwaną. Kilka lat wstecz uczestniczyli w wypadku samochodowym, w którym zginął gitarzysta Wojtek, a wokalista Paweł doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu i został przykuty do wózka... Abstrachując od ówczesnych ziejących nienawiścią i odznaczających się skrajną głupotą komentarzy typu: "spotkała ich kara boska za te bluźnierstwa" (tak, były takie, zapewne od gorliwych katolików) zespołowi udało się podnieść niczym Fenix z popiołów czego efektem jest płyta "Near Death Revelations" nawiązująca do tych tragicznych wydarzeń i ich bezpośrednich następstw. Jak widać chłopaki się raczej nie nawrócili ;)


Zamiast iść na piwo do baru jak człowiek normalny, to się mi zamarzyło takie górskie, w schronisku ;) Pojechalim z Kubą eksplorując po drodze lokalne ścieżki, czyli klasyczny przykład butowania i chaszczingu, a że wszystko mokre od deszczu to wiadomo, że długo na efekty czekać nie trzeba było. Kuba łapie się na tym, że jedzie bez... licznika ;) Wracamy do miejsca gdzie go grawitacja sprowadziła na glebę i przeczesujemy wysoką trawę - bezskutecznie.

Pod ciężarem chmur ;)
Pod ciężarem chmur ;) © k4r3l

Wpadam na pomysł fotoweryfikacji :D, wszak focić lubimy, prawie tak samo jak jeździć ;) I faktycznie, ze zdjęć wynikało, że to nie mogło być to miejsce, bo po tym odcinku licznik jeszcze na kierownicy był ;) Jeszcze chwila wracania się po swoich śladach i w końcu udaje się znaleźć zgubę. Jest już późno, ale browara nie odpuszczamy :D

Singielki wydeptane przez zwierzynę ;)
Singielki wydeptane przez zwierzynę ;) © k4r3l

Przemoczeni dojeżdżamy do schroniska, turystów brak, ale najważniejsze, że piwo jeszcze leją ;) Powrót ciężki, ale ogólnie mimo kompletnego przemoczenia i basenu w butach jechało się nienajgorzej. Konkretne upodlenie zaliczone. Hampel zapowietrzony - dziwna sprawa, bo przed sezonem robiłem serwis i od tej pory nie jeździłem tak dużo. Pewnie oring jakiś do wymiany...

Okocim lany, bo dziś lało od samego początku ;)
Okocim lany, bo dziś lało od samego początku ;) © k4r3l

Okolica przed zachodem ;)

Wtorek, 23 czerwca 2015 · Komentarze(3)
Nie mogę przestać słuchać tej płyty :) Takich perełek jest tam więcej! Kręci się przy tym wyśmienicie! Ałtstending! ;) To pisałem ja - ponoć metaloffiec :D



Wyjazd bez większej historii, będą więc cyferki ;) Przepalenie nogi pod Kocierz (x 2) oraz na sprincie powrotnym (4km zjazdu z przełęczy + 5,5km lekko obniżającej się drogi ze średnią ponad 46km/h - osobisty rekord avg na tym odcinku to prawie 48;). Na koniec spokojny rozjazd z kilkoma drobniejszymi hopkami zwieńczony bardzo fajnym zachodem słońca ;) A pomyśleć, że kiedy wyjeżdżałem zbierało się na deszcz... :D

Kolejny raz ciemne chmury nade mną ;)
Kolejny raz ciemne chmury nade mną ;) © k4r3l

W dolinie słońce - jadę tam! ;)
W dolinie słońce - jadę tam! ;) © k4r3l

Totalny czill :)
Totalny czill :) © k4r3l