Beskidia Flow ;)
Sobota, 3 października 2015
· Komentarze(6)
Kategoria 0-30, bike: Ciorny, Góry, woj.śląskie, Z kimś
Ja już wiem jaki prezent sobie sprawię na urodziny - nowa płyta Szwedów z The Moth Gatherer ukazuje się kilka dni przed ;)
Organizatorzy Enduro Trails oraz gospodarze bielskich singli nie mogli sobie wybrać lepszej pogody na rozegranie zawodów oraz otwarcie nowej inwestycji w Bielsku-Białej jaką są odpowiednio oznaczone i przygotowane rowerowe ścieżki. Sporo informacji na ten temat przewinęło się przez media, mnie pozostaje zdać relację z objazdu najbardziej pracochłonnej, bo całkowicie sztucznej, trasy zwanej Twisterem. Dlaczego tak? Wystarczy popatrzeć na mapkę i to jak wije się niebieska linia oznaczająca przebieg ścieżki. Trasa została podzielona na dwa odcinki: ABC Line oraz Beskidia Flow. Pierwsza z nich wydaje się bardziej stroma, ale zdarzają się też na niej dwa miejsca gdzie trzeba depnąć mocniej na pedały, żeby... podjechać. Bandy są świetnie wyprofilowane i jedyne do czego można się przyczepić to wpusty wodne, które pojawiają się na ich końcu, co zmusza do wcześniejszego zjechania z bandy a tym samym wytracenia prędkości (no chyba, że masz konkret fulla i se to przelecisz;). Generalnie z prędkością nie można przesadzać, o czym sam się przekonałem wylatując z trasy (momentami są niezłe przeciążenia!) i obijając mocno kolano - cóż, był to trzeci raz i ułańska fantazja zrobiła swoje.

Twister ;) © k4r3l
Część opisana jako Beskidia Flow jest w moim odczuciu bardziej płaska ale chyba jeszcze mocniej pokręcona i pofałdowana. Mimo, że gęba się śmieje od ucha do ucha to cały czas trzeba być czujnym, na brak adrenaliny również nie można narzekać. Miejsca gdzie single przecinają szutrówki/szlaki są zabezpieczone drewnianymi palisadkami, które zapobiegają potencjalnym zderzeniom z mogącymi się tam znajdować pieszymi turystami. Na początek trasy można bez problemu wrócić podjeżdżalnymi szlakami pieszymi. Post scriptum. Na trasie można było tego dnia zauważyć osoby jeżdżące bez kasku, co uważam za skrajną nieodpowiedzialność - twórcy tras powinni wystosować odpowiedni komunikat w kierunku takich właśnie osób (najlepiej za pośrednictwem kościelnej ambony;), bo chyba wciąż ludzie nie zdają sobie sprawy jak ważny jest to element wyposażenia rowerzysty. Z bardziej prozaicznych rzeczy to przede wszystkim dobra opona na przodzie + odpowiednie ciśnienie (raz zdarzyło mi się stracić na chwilę przyczepność) oraz koniecznie siodełko mocno w dół ;) Do pełni szczęścia brakuje tylko ochraniaczy - fajnie jakby ruszyła gdzieś w pobliżu wypożyczalnia takowych (że o rowerach nie wspomnę;). A wracając do trasy to powiem Wam, że dawno się tak nie bawiłem. Może macie już za sobą Rychleby, więc pewnie bielskie single nie zrobią na Was większego wrażenia. Mimo to cieszy fakt, że one są nasze, polskie. Brawa dla twórców i inicjatorów tego zacnego przedsięwzięcia!
Na poniższym filmie mowa jest o 2300m trasy z tego względu, że za drugie tyle była odpowiedzialna inna ekipa - stąd dwie nazwy Beskidia Trail i ABCLine.
Organizatorzy Enduro Trails oraz gospodarze bielskich singli nie mogli sobie wybrać lepszej pogody na rozegranie zawodów oraz otwarcie nowej inwestycji w Bielsku-Białej jaką są odpowiednio oznaczone i przygotowane rowerowe ścieżki. Sporo informacji na ten temat przewinęło się przez media, mnie pozostaje zdać relację z objazdu najbardziej pracochłonnej, bo całkowicie sztucznej, trasy zwanej Twisterem. Dlaczego tak? Wystarczy popatrzeć na mapkę i to jak wije się niebieska linia oznaczająca przebieg ścieżki. Trasa została podzielona na dwa odcinki: ABC Line oraz Beskidia Flow. Pierwsza z nich wydaje się bardziej stroma, ale zdarzają się też na niej dwa miejsca gdzie trzeba depnąć mocniej na pedały, żeby... podjechać. Bandy są świetnie wyprofilowane i jedyne do czego można się przyczepić to wpusty wodne, które pojawiają się na ich końcu, co zmusza do wcześniejszego zjechania z bandy a tym samym wytracenia prędkości (no chyba, że masz konkret fulla i se to przelecisz;). Generalnie z prędkością nie można przesadzać, o czym sam się przekonałem wylatując z trasy (momentami są niezłe przeciążenia!) i obijając mocno kolano - cóż, był to trzeci raz i ułańska fantazja zrobiła swoje.

Twister ;) © k4r3l
Część opisana jako Beskidia Flow jest w moim odczuciu bardziej płaska ale chyba jeszcze mocniej pokręcona i pofałdowana. Mimo, że gęba się śmieje od ucha do ucha to cały czas trzeba być czujnym, na brak adrenaliny również nie można narzekać. Miejsca gdzie single przecinają szutrówki/szlaki są zabezpieczone drewnianymi palisadkami, które zapobiegają potencjalnym zderzeniom z mogącymi się tam znajdować pieszymi turystami. Na początek trasy można bez problemu wrócić podjeżdżalnymi szlakami pieszymi. Post scriptum. Na trasie można było tego dnia zauważyć osoby jeżdżące bez kasku, co uważam za skrajną nieodpowiedzialność - twórcy tras powinni wystosować odpowiedni komunikat w kierunku takich właśnie osób (najlepiej za pośrednictwem kościelnej ambony;), bo chyba wciąż ludzie nie zdają sobie sprawy jak ważny jest to element wyposażenia rowerzysty. Z bardziej prozaicznych rzeczy to przede wszystkim dobra opona na przodzie + odpowiednie ciśnienie (raz zdarzyło mi się stracić na chwilę przyczepność) oraz koniecznie siodełko mocno w dół ;) Do pełni szczęścia brakuje tylko ochraniaczy - fajnie jakby ruszyła gdzieś w pobliżu wypożyczalnia takowych (że o rowerach nie wspomnę;). A wracając do trasy to powiem Wam, że dawno się tak nie bawiłem. Może macie już za sobą Rychleby, więc pewnie bielskie single nie zrobią na Was większego wrażenia. Mimo to cieszy fakt, że one są nasze, polskie. Brawa dla twórców i inicjatorów tego zacnego przedsięwzięcia!
Na poniższym filmie mowa jest o 2300m trasy z tego względu, że za drugie tyle była odpowiedzialna inna ekipa - stąd dwie nazwy Beskidia Trail i ABCLine.